niedziela, 20 stycznia 2013

Armia marionetek


W sieci i innych mediach co rusz pobrzmiewają głosy o możliwości wprowadzenia stanu wyjątkowego w Polsce, jeśli sytuacja gospodarcza i polityczna naszego kraju wymknie się rządowi spod kontroli. O ile ta druga kwestia jest coraz bardziej prawdopodobna, bo sytuacja w Polsce staje się coraz bardziej nieciekawa i kryzysu zaczynają doświadczać środowiska, którego tej pory nie martwiły się zbytnio o przyszłość, o tyle mówienie o jakimkolwiek siłowym rozwiązaniu ze strony rządu jest nie tylko bardzo mało prawdopodobne, lecz również praktycznie niemożliwe. Oczywiście stwarzanie pozorów jest rządowi na rękę, bo pełnią one rolę politycznego straszaka, jednak z „niewielką” różnicą w porównaniu do roku 1980 –tego. Bo w roku 1980, Jaruzelski mógł straszyć społeczeństwo inwazją sowieckich czołgów, a Donald Tusk trzyma w rękawie pistolet na kapiszony i straszy w mediach groźną miną, myśląc, że społeczeństwo przestraszy się zabawki.
Oczywiście nie brakuje takich, którzy histerycznie piszą lub mówią o możliwym stanie wyjątkowym, lecz na pewno część z tych wypowiedzi jest sterowana. A więc nic nowego. Rzeczywistość czerpie z historii sposoby na straszenie, lecz blef w tym przypadku trąci już śmiesznością.
Ten krótki wstęp jest dobrym punktem wyjścia do oceny możliwości naszego kraju na wypadek nagłych wydarzeń które mogą wymusić potrzebę skorzystania z potencjału militarnego. Jednak analiza możliwości w tym zakresie nie pozostawia złudzeń. Jako 40-sto milionowe państwo jesteśmy najgorzej chronieni w całej dotychczasowej historii, od czasu uzyskania niepodległości.
Krótki rys historyczny pokazuje, że nastąpiło tak znaczne osłabienie potencjału obronnego naszego kraju, że jakakolwiek drastyczna zmiana geopolityczna może być dla Polski tragiczna. Mówiąc o chwilowej stabilizacji nie można bowiem zapominać, że choć okres względnego pokoju w Europie trwa dosyć długo, to zdarzają się nieprzewidywalne zmiany, które w niesprzyjających warunkach politycznych mogą prowadzić do konfliktu zbrojnego, którego nie będą w stanie opanować ani unijni, ani rodzimi politycy. Boleśnie przekonała się o tym dawna Jugosławia, a konflikt pokazał, że w sercu Europy i na jej oczach może dochodzić do najbardziej brutalnych zachowań, włącznie z ludobójstwem.
Jak w przeszłości wyglądał potencjał militarny naszego kraju ?
Z ogólnie dostępnych źródeł możemy się dowiedzieć, że niespełna, po trzech latach od odzyskania niepodległości, 31 lipca 1921, stan armii wynosił 20 083 oficerów i urzędników, 1583 chorążych, 248 835 szeregowych. Było to ponad 2,5 razy większe zaplecze osobowe niż obecnie.
Witold Jarno, Okręg Korpusu Wojska Polskiego nr IV Łódź 1918-1939, Łódź 2001, s. 85.
Stan liczebny polskiej armii ulegał oczywiście okresowym wahaniom, lecz w przededniu wojny z hitlerowskimi Niemcami stanowiła ona poważną siłę.
I tak, w dniu 1 marca 1939 r. wojsko i Marynarka Wojenna (bez Korpusu Ochrony Pogranicza) liczyło 282.877 żołnierzy, w tym 17.561 oficerów zawodowych i 368 oficerów rezerwy powołanych na ćwiczenia, oraz 43.384 podoficerów zawodowych, a więc w sumie 344 190 gotowych do walki żołnierzy.
Badania IPN pokazują, że liczba żołnierzy biorących udział w  walkach podczas wojny obronnej w 1939 roku uległa zwiększeniu do 950 000 żołnierzy.
(…) Wojsko Polskie w 1939 r. liczyło 950 000 żołnierzy, z czego przyjmuje się, iż 82 000 zostało po walkach internowanych:
   a) w Rumunii: około 30 000
   b) na Węgrzech ponad 40 000
   c) pozostała liczba na Litwie, Łotwie i w Szwecji.

Według innych danych np. T. Dubicki, Wojsko Polskie w Rumunii w latach 1939-1941, Warszawa 1994, s. 180, liczba internowanych w Rumunii żołnierzy polskich wynosiła 24-25 000. Według danych rumuńskich z 23.09.1939 r. internowanych było 20 845 żołnierzy.
Sumując liczby żołnierzy wziętych do niewoli przez obu agresorów (587 300 + 452 000) otrzymujemy 1 039 800 ludzi a więc więcej, niż liczyło Wojsko Polskie w Kampanii Polskiej 1939 r. Wynika to z umieszczenia w statystykach jako wojskowych internowanych policjantów, urzędników itd. (…)
Oczywiście, biorąc pod uwagę liczebność polskiej armii nie można zapominać o różnicach wyposażenia, w porównaniu ze współczesnością. Nie zmienia to jednak faktu, że 350 000 żołnierzy zaprawionych w walce i wyposażonych w broń strzelecką, artylerię, okręty wojenne stanowi kolosalna przeciwwagę dla 15 tys. nawet najlepiej i najnowocześniej wyposażonej współczesnej grupy bojowej, jak choćby ta która obecnie walczy w Afganistanie i… nie jest w stanie sprostać znacznie gorzej wyposażonemu przeciwnikowi, który stosuje taktykę partyzancką.
Czasy zimnowojenne oznaczały dla Polski rozbudowę potencjału militarnego w myśl sowieckiej doktryny wojennej tamtych czasów i planów najazdu na państwa Europy zachodniej. Z taką armią, opierająca się głównie na żołnierzach z poboru, przyszło generałowi Jaruzelskiemu wprowadzić w czyn plan pacyfikacji społeczeństwa. Jednak nie byłoby możliwości takiej pacyfikacji, gdyby wcześniej nie przeprowadzono neutralizacji opozycji za pomocą sprawdzonych metod stosowanych przez SB. Doskonały opis sytuacji przedstawia film Grzegorza Brauna pt: „Towarzysz generał idzie na wojnę”
Jak przedstawiały się siły polskiego wojska w tym okresie ?
rok 1980
Stan osobowy Frontu (bez wojsk OPK i MW) – 477 tys. żołnierzy. Uzbrojenie: 3334 czołgi (w tym: 2461 T-54/55, 761 T-34/85, 112 czołgów pływających PT-76), 640 bojowych wozów piechoty, 2665 transporterów opancerzonych, 1163 rozpoznawczych samochodów opancerzonych, 24 wyrzutnie rakiet taktyczno-operacyjnych, 43 wyrzutnie rakiet taktycznych, 206 wyrzutni artyleryjskich BM-14 i 21, 1470 dział polowych pow. 122 mm, 654 armaty ppanc. 85 mm, 783 moździerze, 318 wyrzutni przeciwpancernych pocisków kierowanych.
Za prof. dr hab. płk Kajetanowiczem z WOSWL 
(…) W pierwszych dniach stanu wojennego w akcjach odblokowywania strajkujących zakładów pracy (62 zakłady w 24 miastach) wzięło udział ponad 6000 żołnierzy WP wyposażonych w 580 czołgów, 500 bojowych wozów piechoty i 470 transporterów opancerzonych. Według dostępnych danych, w trakcie operacji wprowadzenia stanu wojennego łącznie użyto około 1750 czołgów i około 500 bojowych wozów piechoty. Natomiast do ochrony obiektów użyto około 15 tys. żołnierzy, a do zabezpieczenia linii komunikacyjnych kolejnych 6 tys. Wokół dużych aglomeracji (Warszawa, Gdańsk, Szczecin, Bydgoszcz, Lodź, Katowice, Poznań, Lublin) rozmieszczono około 70 tys. żołnierzy
Tylko w pierwszym tygodniu stanu wojennego funkcjonariusze resortu pozyskali do współpracy 1597 osób. Na koniec pierwszego roku stanu wojennego liczba tajnych współpracowników wzrosła z 35265 na koniec 1981 r. do 45486, by rok później już po formalnym zakończeniu stanu wojennego sięgnąć 55267 osób. MSW prowadziło z ich pomocą na szeroka skalę działalność dezintegracyjna w środowiskach opozycyjnych. Wprowadzając do nielegalnych struktur swych tajnych współpracowników, SB podejmowała kombinacje operacyjne umożliwiające zajecie stanowisk przywódczych lub przynajmniej łączników miedzy ogniwami konspiracyjnymi. Głównym osiągnięciem służb specjalnych PRL w tej dziedzinie było utworzenie "własnej" struktury konspiracyjnej, pod nazwa Międzyregionalnej Komisji Obrony "Solidarności". MKO było sterowane przez osobowe źródła informacji wywodzące się również z czołówki pierwszej "Solidarności".(…)
Źródło : IPN

Jak widać była to poważna siła do walki ze społeczeństwem, jednak nie na tyle duża, by nie trzeba było przeprowadzić działań dezintegrujących opozycję. Okazuje się bowiem, że istniały poważne obawy komunistów, czy wojsko będzie sobie w stanie poradzić w przypadku dobrze zorganizowanego, ogólnokrajowego protestu, Zwłaszcza stosunkowo mała (!) liczebność wojska i jego struktura, oparta na poborze mogła stanowić o niepowodzeniu wprowadzenia stanu wojennego. Tego najbardziej obawiali się komuniści – jedności społeczeństwa i jego poparcia dla Solidarności, nie mówiąc o ewentualnych trudnościach w „zabezpieczeniu” wszystkich strategicznych miejsc w przypadku choćby strajku na masową skalę.
Obawy komunistów były na tyle silne, że zdecydowano o przedłużeniu służby wojskowej rocznikom, które powinny wrócić „do cywila”. Byli to żołnierze, którzy odbyli już dwuletnią służbę wojskową, posiadali doświadczenie, oraz byli przeszkoleni w obsłudze  ciężkiego uzbrojenia np. czołgów. Jeden z moich znajomych miał właśnie w ten sposób przedłużoną służbę w dywizji pancernej, która została przerzucona na Śląsk – wraz z ostrą amunicją.

Niezależnie od wojska, komuniści posiłkowali się również innymi formacjami siłowymi, w których największą i najbardziej negatywną rolę odegrały oddziały ZOMO.

Jak wygląda obecnie sytuacja w wojsku i jaki jest rzeczywisty potencjał obronny polskiej armii ? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta, lecz można śmiało powiedzieć, że pomimo stałej reorganizacji, jej stan się pogarsza. Nie wpływają na to pozytywnie tragiczne wydarzenia ostatnich lat – Mirosławiec, Smoleńsk gdzie zginęli najznakomitsi i najbardziej doświadczeni dowódcy. Nie wpływają pozytywnie także posunięcia polityczne i wewnętrzne rozgrywki jak choćby zamieszanie wokół jednostki GROM, czy zapowiedź zmniejszenia stanu osobowego kadry oficerskiej, ograniczanie liczby jednostek wojskowych, brak wymiany przestarzałego uzbrojenia, czy też uzawodowienie armii.

Można śmiało powiedzieć, że obecnie, w przypadku konfliktu zbrojnego, z obcym państwem, polskie wojsko być może byłoby w stanie „zabezpieczyć” na krótki czas jedno województwo, nie zaś cały, rozległy kraj.

Porównanie potencjałów armii :


Artur Bilski „Znikająca polska armia” – fragmenty artykułu z Rz.

(…) W przypadku Polski przytłaczająca większość armii znajduje się w dramatycznej zapaści finansowo- technicznej, wegetując jako rezerwuar siły roboczej dla kontyngentu afgańskiego lub ewentualnie magazyn sprzętu, którego można jeszcze użyć w działaniach misyjnych.(…)

(…) WP posiada obecnie ok. 350 średniej klasy czołgów: 100 Leo-2A4 z niemieckiego demobilu oraz PT-91 Twardy będących modernizacją przestarzałego T-72M. Głównym środkiem transportu polskiej piechoty na polu walki jest zaś archaiczny BWP-1, czyli konstrukcja z lat 50. Polska artyleria natomiast to wystawka eksponatów o zasięgu ognia trzy razy mniejszym od współczesnych systemów artyleryjskich wiodących armii NATO. Reklamowane zaś szeroko kołowe transportery opancerzone Rosomak to pojazdy przygotowane pod operacje ekspedycyjne i współpracę z USA. Nie nadają się jednak do bezpośredniego udziału w walce z regularną armią z racji słabego opancerzenia i marnej siły ognia.(…)

(…) Spójrzmy teraz na polskie lotnictwo. Dzisiaj składa się ono z 48 samolotów F-16C (część z nich znajdzie się niedługo w Afganistanie) o akceptowalnym potencjale bojowym oraz poradzieckich Su-22M4 i MiG-29, które w zdecydowanej większości zostaną niedługo wycofane. Tak więc na kraj wielkości Polski to niewiele (obecnie minimum bezpieczeństwa dla Polski jest określane na ok. 150 takich samolotów, Grecja ma 122 F-16). Co ciekawe, Polska posiada niewiele śmigłowców szturmowych i transportowych, bo stare i zupełnie przestarzałe Mi-24 wykruszają się na misjach w Iraku i Afganistanie.(…)

(…) Dzisiejsza obrona przeciwlotnicza to również skansen oparty prawie w całości na kilkudziesięcioletnich systemach pochodzenia radzieckiego, które będą w użytku maksymalnie do 2020 r. Nawet teraz jednak nie są wiele warte i nie mogą zwalczać na przykład rakiet manewrujących. Rotacyjna obecność jednej, i to w dodatku ćwiczebnej, baterii amerykańskich patriotów jest rzecz jasna żenadą.(…)

(…) Marynarka Wojenna z kolei to najbardziej zaniedbany rodzaj sił zbrojnych, który w zasadzie istnieje tylko wirtualnie, bo jego potencjał bojowy jest znikomy. Po znacznych redukcjach bazuje on obecnie na sprzęcie z demobilu. Mamy do dyspozycji dwie fregaty z pomocy amerykańskiej, ale część ich wyposażenia bojowego nie działa, a jedna robi za rezerwuar części zamiennych dla drugiej, okręty podwodne: cztery typu Kobben – ich wiek zbliża się do 50 lat – i jeden 25-letni ORP „Orzeł”, trzy kutry rakietowe typu Orkan do niedawna bez rakiet, okręt do zwalczania okrętów podwodnych ORP „Kaszub” oraz trochę trałowców i resztki lotnictwa morskiego – to cały potencjał bojowy naszej floty do obrony 500 km wybrzeża.(…)

Tak oto wygląda nasz potencjał obronny na początku XIX wieku. Wracając jednak do początku tego tekstu należałoby się zastanowić nad tym, czy ma to związek z polityką obecnych  władz, polegająca na sukcesywnym osłabianiu Polski. Wydaje się, że całość tej polityki jest nastawiona na podporządkowanie naszego państwa obcym wpływom i jego stopniowej ekonomicznej, politycznej i militarnej wasalizacji. Kolejnym elementem tej polityki, o którym zaczyna się mówić coraz głośniej, jest osłabienie służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo wewnętrzne, poprzez ograniczenie ich uprawnień. Doprowadza się również do pauperyzacji społeczeństwa poprzez nadmierne opodatkowanie, ograniczanie dostępności do leczenia, wprowadzanie rygorystycznych przepisów prawnych i wiele, wiele innych form ograniczania swobód obywatelskich.

Wygląda to na przygotowywanie naszego państwa do jakiejś formy ekonomicznego i politycznego rozbioru, przed którym nasze państwo nie będzie w stanie się obronić. Sygnały, że tak właśnie jest są aż nadto widoczne.

Polakom pozostaje jedynie skuteczny masowy protest, przed którym obecnej władzy nie będzie w stanie obronić marionetkowa armia, czy policja z grup prewencji. Ich jest po prostu za mało. Protest na skalę sierpnia 80, a nawet znacznie mniejszy skutkowałby zmieceniem obecnej ekipy rządzącej ze sceny politycznej. Czy jest to możliwe ? Sądzę, że tak, ale potrzeba do tego ludzi, którzy pamiętają tamte lata i uczestniczyli w przygotowaniu strajków i protestów. Oni potrafili się zjednoczyć i doprowadzić do tego, że władza, dysponująca wtedy znacznie większym „zapleczem” zaczęła się bać. Wtedy jednak straszono nas czołgami. Dzisiaj próbują straszyć pistoletem na kapiszony,

3 komentarze:

  1. WYBORY PARLAMENTARNE (jakie muszą być wyniki, żeby spełniły się proroctwa) http://urbietorbi-apokalipsa.net/pl/bl/2015-10-04-wybory.html

    OdpowiedzUsuń
  2. CZEGO MOŻNA SIĘ SPODZIEWAĆ W ROKU 2016? http://urbietorbi-apokalipsa.net/pl/bl/2016-01-02-2016.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Podczas, gdy wielu z trwogą przygląda się manewrom armii rosyjskiej i zastanawia się (zresztą nie bez podstawy), czy nie uderzy ona po raz kolejny na Europę Wschodnią, Moskwa ma plany o wiele sprytniejsze (choć wcale się z nimi nie afiszuje). Po co używać własnej armii tam, gdzie całą „brudną robotę” mogą zrobić „miejscowi działacze”, zaś „ciemny lud” jeszcze będzie z tego zadowolony i będzie uważać to za własne zwycięstwo? Tym bardziej, że takie numery już się udawały w przeszłości...
    https://urbietorbi-apokalipsa.net/pl/bl/2017-09-16-nowy-bolek.html

    OdpowiedzUsuń