poniedziałek, 5 listopada 2012

Zamach w Smoleńsku - technika wojskowa



Poprzedni tekst zakończyłem znakiem zapytania nad tezą użycia ładunków odcinających skrzydło w locie, umieszczonych wewnątrz konstrukcji nośnej. Z informacji dostępnych w rosyjskim urzędzie patentowym wynika, że naukowcy rosyjscy opracowali specjalistyczne ładunki wybuchowe służące takiemu „wybuchowemu odcinaniu” elementów profili lotniczych, podczas demontażu wyeksploatowanych samolotów w celu ich złomowania.
Oczywiście jest to tylko jedna z tez, które powinny zostać w przyszłości zweryfikowane empirycznie, co nie stanowi obecnie dużego problemu technicznego. Można w podobny sposób odtworzyć charakterystykę uszkodzeń skrzydła, a następnie przeanalizować ją za pomocą odpowiednich narzędzi informatycznych, wraz z opracowaniem odpowiedniej wizualizacji  (podobnie jak uczyniła to firma Sandia, przeprowadzając test wybuchu w kadłubie samolotu http://www.youtube.com/watch?v=PPDJzh2C9Es ) W przypadku testu „odcinania skrzydła” skala badawcza jest z pewnością mniejsza, zaś sam test łatwiejszy do przeprowadzenia.
Jednak istnieją również potencjalne możliwości zastosowania innych „środków” do spowodowania „zamierzonej katastrofy”, o których jak dotąd nie wspominano w pracach badawczych dotyczących wyjaśnienia przyczyn tragedii smoleńskiej.
Aby przybliżyć te problematykę posłużę się fragmentem tekstu Wiktora Suworowa, który będzie dobrym wstępem do zrozumienia, jakim zapleczem militarno – technicznym dysponują wojska rosyjskie, a w szczególności rosyjskie siły specjalne „Specnaz”. Fragment tekstu pochodzi z książki Wiktora Suworowa o tym samym tytule :
(…) Mówiąc o minach należy wspomnieć straszną broń Specnazu zwaną Strzała-Blok. Była ona wykorzystywana w drugiej połowie lat 60. i pierwszej 70. Jest bardzo prawdopodobne, że do dziś doczekała się bardzo poważnego udoskonalenia. Najprościej można urządzenie to
określić jako minę przeciwlotniczą jako że działa na zasadzie miny ustawionej na poboczu drogi i niszczącej przejeżdżające obok samochody. Strzała-Blok to także krewniaczka min przeciwburtowych, które budowano na bazie przenośnych granatników przeciwpancernych,
strzelających w bok czołu lub transportera opancerzonego.

Strzałę-Blok tworzyła standardowa radziecka Przenośna wyrzutnia pocisków przeciwlotniczych Strzała- 2 (odpowiednik amerykańskiej rakiety Redeye). Grupa Specnazu niosła jedną lub kilka takich min ze sobą. W rejonie dużego lotniska wyrzutnie mocowano na wysokich drzewach (dachach, masztach, stogach siana itp.) i maskowano. Ustawiano je zazwyczaj w niewielkiej odległości od końca pasa startowego. Potem grupa szybko
opuszczała ten rejon. Odpalenie rakiety następowało automatycznie. Najpierw działał mechanizm czasowy, który pozwalał grupie na odejście na bezpieczną odległość.

Mechanizm może zapewnić opóźnienie od jednej godziny do kilku dni. Po upływie ustawionego wcześniej przez dowódcę grupy czasu zaczynał pracę czujnik akustyczny
reagujący na dźwięk silnika lotniczego o odpowiednim natężeniu. Dopóki dźwięk narastał nic się nie działo (oznacza to, Że samolot zbliża się) jak tylko zaczynał maleć, rakieta była odpalana. Termiczna głowica rakiety reagowała na ciepło emitowane z dysz silnik w
i doganiała samolot. (…)

Wiktor Suworow : „Specnaz”

Suworow nie pomylił się, twierdząc, że obecnie system doczekał się „poważnego udoskonalenia”. Ale o tym z chwilę.

Z uwagi na zastosowanie systemu „Strieła-błok” w okresie Zimnej Wojny, praktycznie nie ma obecnie dostępnych informacji ani o szczegółowej konstrukcji tego urządzenia, ani o taktycznych sposobach jego zastosowania. Praktyczne aspekty zastosowania tej broni, używanej przez rosyjskie siły specjalne do zadań dywersyjnych musiały być objęte tajemnicą. Jednak można bez problemu dotrzeć do charakterystyki samej rakiety przeciwlotniczej, używanej w tym systemie. Screen pochodzi z filmu dokumentalnego o rosyjskich systemach przeciwlotniczych dostępnego pod linkiem http://www.youtube.com/watch?feature=endscreen&v=qSfmlTZQCD8&NR=1 :


Jak widać, na zaznaczonym na czerwono fragmencie, minimalna wysokość lecącego celu, dla którego można zastosować ten system rakietowy wynos 50 metrów. Ostatnia pozycja przedstawia prawdopodobieństwo zestrzelenia celu, które w przypadku rakiety Strzała 2M wynosi 0,25. Szczegółowy opis całego systemu „Strzała” znalazłem na stronie http://www.hudi2.republika.pl/igla.htm
Poniżej charakterystyki poszczególnych rakiet systemu „Strzała” z tabeli, przedstawionej w tym artykule :

Na czerwono zakreśliłem parametry strefy rażenia rakiet systemu „Strzała”. Z podanych liczb wynika, że minimalną odległością strzału do lecącego obiektu, pozwalającą na właściwe wycelowanie i namierzenie celu, oraz uzbrojenie głowicy jest 500 metrów. Poniżej tej odległości spada prawdopodobieństwo trafienia w cel.
W przypadku terenu w którym doszło do rozpadu Tupolewa należy również wziąć pod uwagę, że do lecących samolotów „strzela się” w określony sposób.
W Przeglądzie Wojsk Lotniczych i WOPK nr 11/1983 można znaleźć ciekawy artykuł, dotyczący metod  naprowadzania rakiet przeciwlotniczych, z uwzględnieniem warunków koniecznych do prawidłowego przeprowadzenia niezbędnych obliczeń i wyboru optymalnego stanowiska wystrzelenia rakiety względem poruszającego się obiektu.
W artykule tym czytamy :
(…) Pod pojęciem metody naprowadzania rakiet należy rozumieć zbliżanie się rakiety do celu, określone zależnością wymaganych współrzędnych rakiety od współrzędnych i parametrów celu. Zależność ta łączy bieżące współrzędne rakiety z bieżącymi współrzędnymi celu i zapewnia lot rakiety po wymaganym torze.
Przy wyborze toru lotu rakiety m.in. uwzględnia się:
 - dostateczną dokładność naprowadzania rakiety na cel;
 - dopuszczalne przeciążenia rakiety;
 - wymaganą prędkość kątową rakiety;
 - stateczność lotu rakiety;
 - czas lotu rakiety;
 - aparaturę przeliczającą systemu naprowadzania. (…)
Poniżej rysunek schematyczny, przedstawiający sposób naprowadzania rakiety po krzywej pościgu :

Biorąc pod uwagę warunki, jakie musiałyby być spełnione dla zastosowania rakiety przeciwlotniczej typu Strzała w pobliżu lotniska Siewiernyj, można uznać, że zastosowanie tego typu systemu jest mało prawdopodobne.  Odległość minimalna Tupolewa od ziemi w chwili zamrożenia urządzeń pokładowych, była mniejsza niż 50 metrów. Poza tym, konfiguracja terenu, istniejące przeszkody terenowe, zalesienie, a także charakterystyka samego układu naprowadzania rakiety na cel (źródło ciepła) powinno wykluczać możliwość posłużenia się tym systemem.
Technika idzie jednak do przodu i rozwiązania taktyczne ewoluują w znacznym stopniu. Zanim jednak przejdę do szczegółów tych rozwiązań, zwrócę uwagę na kilka faktów z długiej listy dotychczasowych ustaleń w kwestii rozwiązania tajemnicy Smoleńska.
Pierwszą z tych kwestii jest mgła, która pojawiła się nagle w okolicy lotniska Siewiernyj w czasie podchodzenia do lądowania samolotu z prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie. O tej mgle pisano już bardzo wiele, lecz większość komentatorów skupia się głównie na zjawisku, które w znaczący sposób wpłynęło na powstanie trudnych warunków do lądowania. Ten aspekt może być jednak tylko częściowy. Niezależnie od tych negatywnych skutków, należy wziąć również pod uwagę potencjalną możliwość maskowania terenu z uwagi na prowadzone tam przygotowania do „akcji dywersyjnej”. W takim, całościowym sensie, można uznać za wysoce prawdopodobne, że jednak doszło do użycia „zasłony dymnej” , której skala przekroczyła „właściwy cel”. A jak dotąd nie wykluczono w sposób ani naukowy, ani obiektywny możliwości zastosowania urządzeń technicznych, lub pirotechnicznych do wytworzenia sztucznie „zjawiska atmosferycznego”, którego wpływ na wydarzenia był tak znamienny.
Druga kwestia to zeznania świadków.
W pierwszym filmie dokumentalny o tragedii smoleńskiej 10.04.10, jeden ze świadków, mechanik samochodowy, opisując wydarzenia mówi :
(…) Nagle słyszę – leci. Buch ! Buch! Takie ostre dźwięki. Potem dowiedziałem się, że tam drzewa padały. On o drzewa zahaczał. Skrzydłem tam zahaczał i takie ostre dźwięki było słychać jakby strzelali.(…)
(9 minuta , 7 sekunda filmu)
Kolejnym świadkiem jest nieżyjący już Remigiusz Muś, którego zeznania podważają w sposób istotny udostępnione przez Rosjan stenogramy rozmów pilotów Tupolewa z wieżą na lotnisku Siewiernyj. Kluczowa jest wypowiedź o komendzie zejścia Tupolewa na 50 metrów, ale o tym za chwilę. Ponadto Muś potwierdza w swoich zeznaniach, że słyszał wybuchy.
Ostatnimi ze świadków, których chce wymienić, bo ich lista jest bardzo długa są kilkuletni chłopcy, którzy na miejscu tragedii widzieli żołnierzy Specnazu. Kwestia ta została poruszona w rozmowie z Antonim Macierewiczem na portalu „W Polityce” :
(…)Skąd pochodzą te relacje? Czy to są wypowiedzi medialne, czy cytaty z zeznań w śledztwie przedstawiane przez media? A może z jeszcze innych źródeł?
To wszystko są relacje naocznych czy „nausznych” świadków. Nie mówimy o relacjach z drugiej ręki. Najczęściej są to relacje zebrane przez polskich, a czasami rosyjskich dziennikarzy i umieszczonych w różnorodnych mediach, często w formie nagrania, z którym każdy może się zapoznać. Np. mamy wstrząsające wypowiedzi kilkuletnich chłopców, którzy jako jedni z pierwszych osób postronnych znaleźli się na miejscu tragedii i zastali tam już żołnierzy Specnazu. Oni także mówią o huku eksplozji. Otrzymaliśmy też poprzez Władimira Bukowskiego i naszych rosyjskich współpracowników ze Stanów Zjednoczonych relacje pisemne ludzi, którzy byli na miejscu tego dramatu i relacjonują zdarzenie podobnie. Chodzi np. o rosyjskich ratowników z personelu lotniskowego. Wśród nich jest kierowca karetki.(…)

Jak zestrzelić lądujący samolot ?

Na początku przywołałem tekst Wiktora Suworowa, w którym opisuje on możliwości techniczne rosyjskiej formacji Specnaz, dysponujących już w latach 60-tych skutecznymi sposobami „uziemniania” startujących lub lądujących samolotów. Kierunek rozwoju tej broni poszedł jednak w innym kierunku niż udoskonalanie wyrzutni pocisków rakietowych, których przydatność w pewnym sensie jest ograniczona. Skuteczniejsza bowiem metodą jest bezpośrednie działanie materiału wybuchowego. Ukierunkowana, skupiona fala wybuchu na skuteczną  odległość rażenia celu stała się podstawowym powodem stworzenia urządzenia służącego do zwalczania obiektów latających na niskich wysokościach.

mjr dr inż. Jacek BORKOWSKI
Wojskowy Instytut Techniczny Uzbrojenia
MINY DO ZWALCZANIA CELÓW NISKOLECĄCYCH - NOWOCZESNA BROŃ PRZECIWKO ŚMIGŁOWCOM.
(…)Perspektywy zastosowania min przeciwśmigłowcowych są szerokie i różnorodne. Ich użycie może uniemożliwić zastosowanie śmigłowców bojowych na małych wysokościach w pobliżu obiektów, utrudnić lądowanie śmigłowców w głębi obrony (desantowanie grup rozpoznawczych i specjalnych) na terenach bezpośrednio nie bronionych. Miny można zastosować do budowy zasadzek na trasach przelotu lekkich samolotów i śmigłowców przeciwnika, a tym samym nie rozpraszać wysiłku klasycznej obrony przeciwlotniczej podczas prowadzenia działań wojennych. Szczególnie interesujący wariant zastosowania min to blokowanie lotnisk i lądowisk śmigłowców. Samoloty transportowe i bombowce podchodzą do lądowania z wysokości 200-300 metrów z prędkością 280-320 km/h. Ze względu na duże obszary lotnisk (nawet kilkanaście kilometrów kwadratowych) klasyczne rozminowanie, w krótkim czasie, jest praktycznie niemożliwe. Miny, w tym przypadku, mogą być ustawiane przez grupy dywersyjne a także ustawiane ze śmigłowców (…)
Jak wynika z fragmentu tego opracowania, zastosowanie tego rodzaju min nie musi ograniczać się jedynie do zwalczania śmigłowców bojowych przeciwnika. Ich użycie warunkowane jest przede wszystkim wysokością i prędkością poruszającego się „celu”, jakim niekoniecznie musi być śmigłowiec. Kwestie techniczne dotyczące zasięgu takiej miny, użytego materiału wybuchowego i przeznaczenia są jedynie elementem zagadnień technicznych dla konstruktorów tego typu sprzętu wojskowego. Oczywiście „preferencje” konstrukcyjne obejmują różne rozwiązania techniczne i  ich „końcowy efekt” w postaci skutecznego zastosowania.  W przypadku rosyjskiej myśli technicznej jest to system PWM (z ros. ProtiwoWiertoletnaja Mina), którego „oficjalne” ujawnienie nastąpiło w połowie lat 90-tych ub. wieku.
Najnowszym „dzieckiem” rosyjskich konstruktorów jest system oferowany przez firmę GkNIPAS
(…)We wnętrzu miny mamy niewielką platformę. Zainstalowany na niej ładunek bojowy jest ruchomy w 2 płaszczyznach. Prócz niego jest zespół czujników wykrywających cel. PWM posiada podwójny, akustyczno-termiczny system wykrywania celu. Czujniki akustyczne (3 w wariancie stawianym narzutowo i 6 w ręcznym) o czułości nie mniejszej niż 0,6 dB mogą wykryć i wyodrębnić odgłos lecącego śmigłowca na tle szumów (jak naturalne dźwięki otoczenia lub odgłosy pola walki) z odległości 3,2 km. Gdy śmigłowiec zbliży się na odległość 0,4-1 km (różnica wynika prawdopodobnie z panujących warunków, nazwijmy to atmosferyczno-akustycznych), aktywuje się czujnik termiczny. Kombinowany układ naprowadzania uodporniana minę na zmylenie przez fałszywe źródła ciepła. Czujniki akustyczne najprawdopodobniej dostrojone są do sygnatury akustycznej śmigłowców i nie reagują na odgłosy innych maszyn (np. lądowych). Gdy cel znajdzie się 150-180 m od miny następuje atak. Jeżeli jednak cel nie zbliży się na taką odległość, a zarazem ponownie oddali się od miny poza 1-kilometrowy obszar, ta z powrotem przechodzi w tryb spoczynkowy. Mina aktywuje się w czasie poniżej 15 sekund.
Maksymalna prędkość zwalczanego celu wynosi 80-100 m/s. Cel atakowany jest kinetycznie za pomocą rdzenia formowanego wybuchowo. Detonacja 6,4 kg materiału wybuchowego TG-50 (mieszanina heksogenu i trotylu w proporcji pół na pół) nadaje rdzeniowi z miedzi prędkość ok. 2500-3000 m/s. Trzeba zaznaczyć, że GkNIPAS prezentuje kilka konfiguracji elementu rażącego miny. Najczęściej jest to pojedynczy cylinder o dużej średnicy, ale przetestowano także wariant z 4 małymi ładunkami odpalanymi w jednej salwie. W materiałach GkNIPAS prezentowana jest jeszcze grafika z zestawem 24 małych ładunków w układzie 5x5, gdzie miejsce centralnego zajmuje detektor termiczny. Rdzeń ma penetrować 12 mm stali pancernej z odległości 100 m. Jest to dość, jak na odporność większości śmigłowców. Tym bardziej, że skuteczność ładunku bojowego PWM prezentowano na modelu opancerzonej kabiny śmigłowca Mi-28A. (…)
Poniżej zdjęcie tego systemu w wersji stawianej ręcznie przez żołnierzy


Oraz druga wersja, przeznaczona dla służb specjalnych, o mniejszej skuteczności bojowej, lecz również o mniejszych gabarytach i wadze :

Krótkie filmy przedstawiające system poniżej :
Szczególnie poleciłbym jednak obejrzenie filmu, znajdującego się na stronie internetowej firmy i ośrodka badawczego GkNIPAS, która prowadzi badania nad zastosowaniem militarnym różnego rodzaju nowych „wynalazków”
Jednym z nich, oprócz systemu min przeciwśmigłowcowych jest np. system ogniowy stosowany do strzelania w zbiorniki paliwa :


Poniżej screen przedstawiający wybuch zbiornika paliwa, oraz „odstrzelone” elementy konstrukcji  (zaznaczone na czerwono)




Pełen przekrój „badań” można obejrzeć pod linkiem

Zamach w Smoleńsku mógł być dokonany na wiele sposobów. Bardzo znamienne są jednak relacje  świadków o wybuchach, wgląd szczątków Tupolewa, pojawiające się informacje o odkryciu materiałów wybuchowych, oraz wygląd miejsca „zdarzenia”. Znamienne jest również o, że zamrożenie urządzeń pokładowych nastąpiło na wysokości i w miejscu umożliwiającym zastosowanie tego arsenału środków, który starałem się przedstawić w tej publikacji. Opierałem się przy tym się nie na „wymyślonych” i oderwanych od rzeczywistości hipotezach, lecz na myśli technicznej, wprowadzonej już w życie i dostępnej dla jednostek specjalnych.
To, czy użyto trotylu, nitrogliceryny, czy też ładunku termobarycznego, jest moim zdaniem kwestią wtórną. Odpowiedź na te pytania przyjdzie z czasem. Trudniej jest przełamać świadomość społeczeństwa, które nie zdaje sobie sprawy jak łatwym celem był samolot Tu154 z prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie.