niedziela, 24 czerwca 2012

3. Przyczyny "choroby" generała Petelickiego


Na wstępie tego tekstu pragnę zaznaczyć, że pomimo upływu lat, jestem w dobrej kondycji fizycznej i psychicznej. Nie mam skłonności autodestrukcyjnych, samochodem poruszam się powoli i  z zasady unikam miejsc  w których przez przypadek mogłoby mi się coś stać. 

Piszę to nie bez powodu, bowiem tekst będzie próbą odpowiedzi na pytania, których samo zadawanie jest już co najmniej niezdrowe i może okazać się, że autor mógł „zarazić się” Alzheimerem, lub inną  choroba, która sprawiła, że nagle pogorszyć się może kondycja fizyczna i psychiczna…
Ale pomimo tych zagrożeń opiszę swoje przemyślenia tak, jak podpowiada mi logika i materiały znalezione w sieci, (a także te których nie udało mi się znaleźć).

Po śmierci generała Petelickiego, w internecie pojawiło się mnóstwo sprzecznych informacji o przebiegu samego „zdarzenia”. Pisałem o tym w ostatnich tekstach na Niepoprawnych.pl, które zamieszczam poniżej tego tekstu.

 Pomimo ewidentnych sprzeczności informacji medialnych, których wykazanie było stosunkowo proste –  wystarczyło porównać  przekaz medialny z pierwszych godzin po zdarzeniu, nie nastąpił jakis specjalny zwrot i w zasadzie nikt specjalnie tego tematu nie drążył. Zawsze można przecież powiedzieć, że tak już jest z dziennikarzami, że lubią konfabulować i czasami myli im się liczba mnoga z liczbą pojedynczą (strzał –starzały), a nieznajomość anatomii jest przyczyną pomyłek w kwestiach merytorycznych, dotyczących miejsca rany postrzałowej (włożył lufę do ust, rana wylotowa w okolicach skroni, potylicy, strzał z przyłożenia w skroń itd. itp.)
Dlatego i ja nie będę dalej rozwijał tego tematu, bo przecież nie jestem w stanie zweryfikować protokołu z sekcji z oględzinami zwłok.

Jednak jest jedna rzecz, która nie daje mi spokoju. Jak to było z tą choroba generała Petelickiego ? Oczywiście tego tez nie jestem w stanie sprawdzi, ale informacja  prokuratury jest jednoznaczna. Podczas sekcji stwierdzono, że przed śmiercią generał cieszył się dobrym zdrowiem. I tego postanowiłem się trzymać, zakładając, że jeśli komukolwiek zależało na „śmierci samobójczej” generała, będzie robił wszystko, aby w mediach informacja o problemach natury psychicznej pojawiła się jak najwcześniej.  Prosty przekaz – generał był nieuleczalnie chory, żona chciała go opuścić, w interesach mu specjalnie nie szło i się biedak zastrzelił.

Jednak do mnie nie docierają proste przekazy, lecz staram się dociec skąd ten przekaz trafił do mediów i czy źródło takiej informacji mogłoby, potencjalnie, mieć jakiś interes, aby informować o chorobie generała. I o tym właśnie jest ten tekst.

Zacznę jednak od sprawy najważniejszej, a więc o samej możliwości pozyskanie wiedzy o chorobie generała przez źródło informacji.

Zapewne większość z nas, jak tylko zachoruje na raka, chorobę alzheimera, lub inna poważna, lub nieuleczalna chorobę, chwali się tym przed znajomymi, a znajomi ci weryfikują od razu te informacje, pojawiając się przed szpitalem w którym leczy się ich znajomy i  obserwują jak wchodzi do szpitala. A potem zapewne w trosce o swojego znajomego, docierają do zaprzyjaźnionego lekarza i proszą o udostępnienie karty chorobowej pacjenta, by zapoznać się z wynikami.

(…)Gazeta podaje, że Sławomir Petelicki w tajemnicy przez Agnieszką Petelicką leczył się w wojskowej klinice przy ul. Szaserów w Warszawie. Lekarze zdiagnozowali u niego zespół stresu bojowego, który mógł wywołać chorobę Alzheimera. (…)

Więcej
http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/agnieszka-petelicka-nie-wiedziala-o-chorobie-meza-gen-petelicki-ukrywal-przed-zona-alzheimera_264931.html(...)

Być może taka „gadatliwość” generała Petelickiego jest cechą żołnierzy – zwłaszcza takich, którzy zamierzają prowadzić interesy z poważnymi partnerami biznesowymi.  A już na pewno takich, którzy wiele lat działali w jednostkach specjalnych…

Ale nie mnie to oceniać.

Skupmy się na czym innym. Kto przekazał mediom informację o chorobie generała Petelickiego ?

Tą osobą był Jarosław Rybak - polski dziennikarz, publicysta militarny, były rzecznik prasowy MON oraz BBN. Z wykształcenia pedagog – tak przynajmniej wynika z jego oficjalnego życiorysu.
Ale, że mi takie informacje nie wystarczyły, postanowiłem bliżej zapoznać się z biografią pana Rybaka. Cóż mi z tego wyszło. Oto mały research :
Jarosław Rybak urodził się w 1970 r. Jedyny dziennikarz, jeden z niewielu Polaków, który ma prawo nosić Honorową Odznakę jednostki GROM. W 2002 r. brał udział w selekcji do GROM-u.

Od 1997 zajmuje się tematyką sił specjalnych. Publikował m.in. w "Komandosie" , "Polsce Zbrojnej" , "
 Żołnierzy Polskim" , "Super Ekspresie" , "Trybunie Śląskiej".
Jest autorem książki "Komandosi. Jednostki specjalne Wojska Polskiego" oraz haseł dotyczących Polaków w " Encyklopedii oddziałów specjalnych".
Kilka miesięcy spędził wśród żołnierzy biorących udział w misjach w Kosowie , Bośni , Afganistanie , Kuwejcie i Iraku.
(…)W latach 1997–2002 był reporterem dziennika „Trybuna Śląska”. W 2002 podjął pracę w tygodniku „Polska Zbrojna” oraz miesięczniku „Żołnierz Polski”, a od 2005 rozpoczął pracę w dzienniku „Super Express”.
W 2002 brał czynny udział w selekcji do jednostki GROM, dwa lata później został pierwszym dziennikarzem wyróżnionym Honorową Odznaką GROM. W 2007 był doradcą Ministra Obrony Narodowej ds. prasowo-informacyjnych – rzecznikiem prasowym Ministerstwa Obrony Narodowej. Od grudnia 2007 do grudnia 2010 r. pracował w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego – był dyrektorem Departamentu Komunikacji Społecznej BBN i jednocześnie rzecznikiem prasowym BBN.
Od 1996 należy do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, a od 2010 do International Federation of Journalists.
Autor książek:
§  „Komandosi. Jednostki specjalne Wojska Polskiego” (2003)
§  „GROM.PL” (2005)
§  „COMMANDO.PL” (2007)
§  "GROM2.PL" (2009)
§  „LUBLINIEC.PL Cicho i skutecznie” (2011)
§  współautor haseł w „Encyklopedii oddziałów specjalnych” (2004)
§  autor haseł o wojskach specjalnych w albumie „Wojsko Polskie” (2007)
źródło: Wikipedia

Na stronie internetowej Jarosława Rybaka znajdują się skany artykułów, które wyróżnił ze swojej pracy dziennikarskiej. Pierwszy z nich to „Reportaż o organizatorze demonstracji antysemickich w Oświęcimiu”.
Plus Minus – dodatek do Rzeczpospolitej nr 127 z 1-2 czerwca 1996 r.
Autor miał wtedy 26 lat.
Teraz wróćmy do poprzedniej informacji, dotyczącej przyjęcia do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Jakie są warunki otrzymania członkostwa ? Określa to procedura przyjęcia do SDP.
(…)Kandydat, mający co najmniej dwuletni staż w dziennikarstwie, wypełnia druk ankiety, na której rekomenduje go dwóch członków naszego stowarzyszenia; do deklaracji należy dołączyć wycinki prasowe z publikacjami bądź taśmy, a także fotografię.
Wszystkie te materiały należy złożyć w sekretariacie oddziału SDP, właściwego dla miejsca zamieszkania dziennikarza ubiegajacego się o członkostwo. Komisja Członkowska, która je rozpatruje i kwalifikuje, zbiera się okresowo, w zależności od ilości zgłoszeń, nie rzadziej jednak niż raz na 6 tygodni. Po wyrażeniu przez komisję pozytywnej opinii - wniosek o przyjęcie dziennikarza na członka SDP zatwierdza zarząd oddziału.
Źródło  : SDP
Wynika więc z tego, że pan Jarosław Rybak musiał rozpocząć swoja przygodę z dziennikarstwem zawodowym już w  1994 roku, mając 24 lata. Czyli od zakończenia studiów.  Aby uzyskać odpowiednią rekomendację, musiał pisać rzetelne artykuły przez co najmniej dwa lata. Jednak ja nie znalazłem informacji o artykułach sprzed 1996 roku, a sam Jarosław Rybak nie przedstawia w swym życiorysie wątku dziennikarskiego od 1994 roku. Pierwszy, zamieszczony przez niego artykuł jest datowany na 1996 rok (!)
Jakie artykuły pisał pan Jarosław Rybak, z kim prowadził wywiady i gdzie wyjeżdżał nie mając jeszcze trzydziestki na karku. Jest to również ciekawa lektura.
1.      Rozmowa o antypolonizmie w Izraelu z pisarką, poetką, tłumaczką, więźniarką obozów koncentracyjnych Haliną Birenbaum.
Rzeczpospolita z 28 sierpnia 1996 r., s. 28.
2.      Relacja ze spotkania dziennikarza Jarosława Gugały z widzami. Opowieści dotyczące relacji między dziennikarzami i politykami. Kulisy debaty telewizyjnej między Lechem Wałęsą a Aleksandrem Kwaśniewskim, która zdecydowała o tym, że L. Wałęsa przegrał wybory prezydenckie w 1995 r.
Trybuna Śląska z 23 grudnia 1998 r., s. 4.
3.      Reportaż z odwiedzin u Lecha Wałęsy, byłego prezydenta RP.
Trybuna Śląska DZIEŃ nr 299 z 23 grudnia 1999 r.
4.      Rozmowa z generałem dywizji Sławojem Leszkiem Głodziem, biskupem polowym Wojska Polskiego o roli kapelanów w Wojsku Polskim, kontrowersjach wokół filmu „Kawaleria Powietrzna” oraz „fali” w seminarium.
Trybuna Śląska DZIEŃ z 7 marca 2000 r.
5.      Rozmowa z Markiem Siwcem, szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Trybuna Śląska DZIEŃ z 12 maja 2000 r.
6.      Rozmowa z ministrem obrony narodowej Bronisławem Komorowskim.
Trybuna Śląska DZIEŃ z 5 września 2000 r., s. 11.
To tylko niektóre z artykułów młodego wtedy dziennikarza, lecz należy przyznać, że jest to sama „ciężka artyleria”
Zainspirowało więc mnie to nazwisko i zacząłem szukać dalszych informacji na temat Jarosława Rybaka. Nasza klasa – pudło. Myślałem, że tam znajdę jakieś informacje szkolne. W wyszukiwarkę wpisywałem więc różne konglomeraty słów wraz z nazwiskiem. Np. „Jarosław Rybak absolwent”

I tutaj strzał w dziesiątkę. Na stronie : http://student.onet.pl/finanse/nie-kazdemu-oplaca-sie-studiowac,5,4405036,special-art.html znalazłem taki oto tekst :
Zamiast kieratu szewska pasja
1 cze 11, 10:09Marek Rabij/Newsweek Polska
Kto powiedział, że po studiach nie można być szewcem?
Jarosław Rybak, 41 lat, Lublin:
Szewcy.pl to firma rodzinna. Co nie znaczy, że z tradycjami. W naszych rodzinach nigdy nie było rzemieślników, a studia i dalsza kariera były właściwie naturalną drogą rozwoju. Dlatego ja jestem pedagogiem po resocjalizacji, moja żona Iza politolożką i dziennikarką. Jeszcze pięć lat temu pracowaliśmy w Warszawie na kierowniczych stanowiskach: ja w firmie handlującej częściami do samochodów, Iza w firmie telekomunikacyjnej. Mieszkaliśmy w kawalerce na Mokotowie, do której wracaliśmy o dwudziestej, kładliśmy się spać i rano znowu do pracy. Musieliśmy coś zmienić. Zacząłem rozglądać się za franszyzami.
Prawie mi się udało, bo znaczna część tych informacji zgadza się z życiorysem TEGO Jarosława Rybaka. Pozostałe „szczegóły” są odmienne.
Ale jeśli przyjrzeć się kwestom zasadniczym to zbieżności są, zaiste, zastanawiające.
I jeden i drugi Rybak urodzili się w 1970 roku. I jeden i drugi są pedagogami. Pozostaje jeszcze tylko kwestia zamieszkania – jeden w Lublinie, drugi w Lublińcu. No cóż, to tylko takie małe podobieństwo pierwszego członu nazwy miasta…
Lecz wtedy przyszło mi na myśl, że gdzieś już czytałem o podobnych „kwestiach” dotyczących tożsamości i znów mnie oświeciło :
Wiktor Suworow „ GRU”
 (…)Dla GRU cennym źródłem dokumentów w są studenci. Za godziwą opłatą regularnie „gubią”  paszporty, nie wspominając już o mniej cennych papierach. (…)

(…)Po przybyciu na miejsce podstawowym celem ,,nielegała'' jest legalizacja, czyli zdobycie autentycznych dokumentów (…)

(…)Najlepiej jeśli ,,nielegalny'' jest niezależnym dziennikarzem, jak wspomniany już Richard
Sorge,  czy artystą, jak Rudolf Abel, czyli panem swego czasu i swych pieniędzy. Bez wzbudzania
niczyich podejrzeń może rozmawiać z premierem, prostytutką czy pracownikiem elektrowni
atomowej.  Jeśli przez trzy miesiące nie chce mu się pracować -  to jego problem. Jeśli otrzyma przekaz na kilka tysięcy dolarów - też nikt się tym nie zainteresuje, bo przy takim zawodzie to normalne.(…)
Oczywiście posunąłbym się za daleko, twierdząc, że Jarosław Rybak jest  „nielegałem” lub agentem GRU.  To zapewne zwykła zbieżność nazwisk, daty urodzenia i wykształcenia.  A to, że ktoś jest dziennikarzem, który bardzo szybko zdobywa sobie przychylność  świecie polityki i tajnych służb, odbywa wiele podróży zagranicznych w różne zakątki świata i ma dostęp do informacji oraz sam kształtuje pewne obszary bezpieczeństwa narodowego Polski, to zapewne dzięki wrodzonemu talentowi… I oczywiście, pewne obszary  życiorysu , właśnie ze względu na taka działalność powinny pozostać tajemnicą…
Jednak jeśli nawet pominąć podejrzenia związane z działalności a wywiadowczą, nie sposób zignorować innych ciekawych informacji :
W wywiadzie udzielonym radiu Wnet, generał Petelicki mówi o poważnych nieprawidłowościach w GROM, „przekrętach” na ponad 6 mln zł w które zamieszany był  m.in. generał Polko.
Ponadto istniał poważny konflikt pomiędzy generałami opisany przez TVN24 :
(…)Jak wiele ich różni pokazała czwartkowa dyskusja w "Rozmowie Rymanowskiego". W jej trakcie padły wyzwiska o brak honoru oraz wzajemne oskarżenia o kłamstwa. Generałów podzieliła sprawa dowódcy GROM-u płk. Dariusza Zawadki, któremu jeden z komandosów zarzucił m.in. nieprawidłowości w polityce kadrowej. Żołnierz ten został ostatecznie zwolniony. Po stronie Zawadki stanął Petelicki, po stronie zwolnionego - Polko.(…)
Co ma z tym wspólnego Jarosław Rybak ?
Być może nic, lecz czy nie jest również znamienne, że to właśnie Jarosław Rybak wspólnie z generałem Polko są prelegentami na tej samej konferencji ? :
(…) Stowarzyszenie Studenci dla Rzeczpospolitej, którego prezesem jest Paweł Kurtyka, zorganizowało 3 marca w Warszawie konferencję o stanie polskiej armii, z udziałem gen. Romana Polsko, Jarosława Rybaka i doktora Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego. Koordynatorami konferencji byli Joanna Lasota, Michał Andrzejewski, Paweł Kurtyka i Izabela Bogucka. Korzystając z uprzejmości Zarządu Stowarzyszenia poprosiliśmy o przekazanie panelistom pytań także od Portalu ARCANA. Publikujemy odpowiedzi gen. Polki i J. Rybaka, a w najbliższych dniach umieścimy także artykuł dra Żurawskiego vel Grajewskiego na temat polskiej armii. (…)
A oto jeszcze jedna kwestia, w której pojawia się inne znane nazwisko, obok Jarosława Rybaka. Jak widać dziennikarze śledczy szykają źródeł informacji wszędzie gdzie tylko mogą. (dla przypomnienia – to Roman Osica poinformował o pierwszych ustaleniach prokuratury w sprawie śmierci generała Petelickiego). Przytaczam całość tej informacji :
Konferencja pt. „Zarządzanie informacją w sytuacjach kryzysowych” (2009-03-18 08:58)

W dniu 17 marca 2009 r. w Hotelu Łazienkowskim w Warszawie odbyła się konferencja pt. „Zarządzanie informacją w sytuacjach kryzysowych”, zorganizowana przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Konferencja była kontynuacją i rozwinięciem problematyki zasygnalizowanej podczas seminarium "Kryzys i ochrona ludności – wsparcie psychologiczne i zarządzanie informacją", które odbyło się 16 grudnia 2008 r. w siedzibie Szkoły Głównej Służby Pożarniczej w Warszawie.
Celem przedsięwzięcia było omówienie różnorodnych aspektów komunikowania kryzysowego, w tym zasad prowadzenia efektywnej polityki informacyjnej oraz współpracy z mediami w sytuacjach kryzysowych w kontekście zagrożeń różnego typu, a także analiza nieprawidłowości w tym obszarze oraz ich skutków dla działań reagowania kryzysowego w danej sytuacji. W ramach konferencji przeprowadzono trzy sesje, poświęcone odpowiednio: polityce informacyjnej i medialnej w kryzysie, komunikacji kryzysowej w kontekście ochrony zdrowia publicznego oraz informowaniu publicznemu w sferze bezpieczeństwa wewnętrznego.
Konferencję otworzył Dyrektor Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji Antoni Podolski, wykład wprowadzający przedstawił dr Przemysław Guła, Szef Biura Monitorowania i Analizy Zagrożeń Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Następnie głos zabrali prelegenci poszczególnych modułów; w kolejności wystąpień: Pan Philip Moore (Police Service of Northern Ireland), Roman Osica (Dziennikarz RMF FM), st. bryg. mgr Paweł Frątczak (Rzecznik Prasowy Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej), Joanna Kozińska-Frybes (Zastępca Dyrektora Departamentu Konsularnego i Polonii Ministerstwa Spraw Zagranicznych), Jarosław Rybak (Dyrektor Departamentu Komunikacji Społecznej Biura Bezpieczeństwa Narodowego), dr Paweł Trzciński (Kierownik Zakładu Komunikacji Społecznej Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny), prof. J. Paulo Moreira (Deputy Head of Health Communication Unit, European Centre for Disease Prevention and Control), Paweł Chomentowski (Centrum Antyterrorystyczne), podinsp. dr Mariusz Sokołowski (Rzecznik Prasowy Komendanta Głównego Policji), dr Paweł Kobes (Instytut Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego) oraz mjr Luiza A. Sałapa (Rzecznik Prasowy Centralnego Zarządu Służby Więziennej).
Wśród ok. 150 uczestników konferencji znaleźli się m.in. przedstawiciele wydziałów bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego urzędów wojewódzkich i urzędów miast, rzecznicy prasowi wojewodów, przedstawiciele służb prasowych komend wojewódzkich i powiatowych Policji i PSP, reprezentanci podmiotów ochrony zdrowia publicznego oraz wielu centralnych instytucji administracji publicznej (w tym Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Kancelarii Prezydenta RP). Konferencję zakończono dyskusją panelową z udziałem wszystkich prelegentów i uczestników.
źródło: www.mswia.gov.pl
Na koniec chciałbym jeszcze napisać coś o chorobie Alzheimera. Jej leczenie opiera się głównie na lekach będących inhibitorami cholinoesterazy. Podobne działanie maja również leki stosowane w znieczuleniu do operacji chirurgicznych a w szczególności używane do zwiotczenia pacjenta przed intubacją. Wykrycie metabolitów takich leków jest trudne. Nawet jeśli stwierdzono by, że generał Petelicki zażywał jakieś leki przed „samobójstwem”, to przecież „chorował na Alzhimera” i mógł mieć metabolity leków zwiotczających lub opioidów we krwi.
 A to, że podobnych specyfików używa Specnaz do usypiania terrorystów przed atakiem (np. na teatr na Dubrowce) a laboratoria moskiewskie pełne są „tajnych” specyfików opartych na związkach chemicznych wchodzących w skład leków znieczulających, zwiotczających, lub usypiających to oczywiście również nie ma nic do rzeczy…
TEKSTY WCZEŚNIEJSZE NA TEN TEMAT
2. Autorotacja pocisku w głowie generała Petelickiego.

Ze źródeł zbliżonych do służb i prokuratury możemy się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy. Jedną z takich fascynujących zagadek jest zachowanie się kuli, wystrzelonej z pistoletu, która w jakiś cudowny sposób zaczyna lecieć torem nieznanym współczesnym badaniom balistycznym.
Piszą o tym oczywiście wszystkie znane portale i gazety, ale każda z tych instytucji medialnych zbierała chyba informacje od innych prokuratorów – stąd , być może nadal nie ustalono ostatecznie czy :
1.       Generał Petelicki włożył sobie pistolet do ust, a kula po wystrzale wyszła koło skroni.
2.       Generał Petelicki włożył sobie pistolet do ust, a kula nie wyszła nigdzie po wystrzale i jest tylko jedna ran postrzałowa.
3.       Generał Petelicki włożył sobie pistolet do ust, a kula wyszła z tyłu głowy.
4.       Czy też  jak wynika z ostatniej wersji „scenariusza”, generał zginął od kuli wystrzelonej w skroń, a ta wypadła z drugiej strony głowy .
No to w końcu jak jest ? Ile było pocisków, łusek, wystrzałów i ran postrzałowych ? Może prokuratura zdecyduje się na jakąś wersję i nie będzie tak zwodzić redaktorów śledczych. A może jednak jest problem z tymi „ranami postrzałowymi” i pociskiem, który przecież trzeba jakoś odnaleźć przed sekcją.  Teraz można już powiedzieć, że sam z głowy wypadł i znaleziono go „przypadkiem” w czarnej folii, po wyjęciu z niej zwłok generała.
A tutaj „bibliografia” :
PAP, tvp.info | aktualizacja 2012-06-17 (16:38)

(…)Z ustaleń portalu tvp.info wynika, że gen. Sławomir Petelicki popełnił samobójstwo wkładając sobie pistolet do ust. Kula wyszła w okolicach skroni. Jego ciało znalazła żona w sobotę przy samochodzie w podziemnym garażu, apartamentowca na Mokotowie, gdzie mieszkali. Obok zwłok leżał pistolet. Kobietę zaniepokoiło, że mąż w pewnym momencie wyszedł z mieszkania i powiedział, że idzie do garażu. Po jakimś czasie żona zjechała windą do podziemi i tam znalazła męża w kałuży krwi. 

Znamy wstępne ustalenia z sekcji zwłok gen. Petelickiego

Wczoraj, 18 czerwca (17:05)
Jedna rana postrzałowa głowy i brak jakichkolwiek śladów wskazujących na udział osób trzecich w śmierci Sławomira Petelickiego. Takie ustalenia znalazły się we wstępnym raporcie z sekcji zwłok generała, do którego dotarł reporter RMF FM Roman Osica.

 Wyniki badań toksykologicznych Sławomira Petelickiego mają być znane w ciągu najbliższych dni. Generał zginał w sobotę po południu w podziemnym garażu bloku, w którym mieszkał w Warszawie. Znaleziono przy nim broń, z której padł strzał.
Dziennikarz śledczy RMF FM Roman Osica ustalił, że Petelicki nie zostawił listu pożegnalnego. Mimo to prokuratorzy nie mają wątpliwości, że były dowódca GROM-u popełnił samobójstwo. Ciało Petelickiego oraz broń były ułożone w ten sposób, że wykluczają udział osób trzecich. Ponadto pistolet przed strzałem został włożony do ust. Na zabezpieczonym monitoringu co prawda nie widać co dzieje się w momencie strzału, jednak można z całą pewnością stwierdzić, że w okolicach samochodu generała nie było nikogo poza nim.

FAKT 19 czerwca 2012 wtorek
Prokuratorzy są raczej przekonani, że Sławomir Petelicki (†66 l.) sam sobie strzelił w głowę. O samobójstwie świadczy m.in. zapis z monitoringu garażu, gdzie widać, jak generał zakończył życie. Na filmie z kamer nie widać żadnej obcej osoby. Ale śledczy nie znają odpowiedzi na pytanie, dlaczego to zrobił. Współtwórca jednostki antyterrorystycznej GROM nie zostawił listu pożegnalnego. Dlatego wszczęto śledztwo, które ma zbadać, czy nie było kogoś, kto namówił, albo zmusił generała do takiego czynu. Faktowi udało się odtworzyć ostatnie godziny życia byłego szefa polskich komandosów...

(…)Niestety, kamera obejmuje tylko główny korytarz i przody zaparkowanych po bokach aut. Gdy Petelicki wchodzi między jeepa a hondę, znika z zasięgu kamery. Jest kilka minut po 15...
Od tej chwili taśma nie rejestruje żadnego podejrzanego ruchu, nikt nie pojawia się w tej części garażu. Dzień, jak zeznają ochroniarze apartamentowca, gdzie mieszkają Peteliccy, był po południu „wyjątkowo senny”. Mija godzina i mniej więcej ok. 16 Petelicki staje między tyłem swojego jeepa a ścianą garażu, wkłada lufę pistoletu w usta i naciska spust. Kula wychodzi tyłem głowy. Ciało osuwa się na beton, a pistolet pada tuż obok. Krew z rany powoli rozlewa się po podłodze aż na główny korytarz. Ale to nie wzbudza zainteresowania ochrony, zapis nie jest bardzo wyraźny, poza tym nie ma dźwięku, więc nie słychać strzału. Nie wiadomo, co generał robił w samochodzie prawie godzinę. (…)

Żona Agnieszka zaczyna się niepokoić o męża dopiero po dłuższym czasie. Dzwoni na komórkę. Ta nie odpowiada. Dzwoni drugi raz, a potem trzeci. Wreszcie dopiero po trzech godzinach od wyjścia męża z mieszkania, ok. godziny 18 postanawia zjechać na dół i sprawdzić parking. Wychodzi w garażu na korytarz i widzi przody rodzinnych aut. Dostrzega dziwną kałużę między nimi. Przyspiesza i to co za chwilę zobaczy, ją poraża. Mąż leży koło tylnego koła terenówki, tuż pod ścianą. Cały w kałuży krwi. Zszokowana kobieta zawiadamia pogotowie i policję, bo leżący obok pistolet i rana w głowie nie pozostawia złudzeń, że doszło do tragedii.
Po chwili przybiega ochrona, pojawiają się funkcjonariusze i lekarze. Reanimacja generała nie ma sensu - to był jeden, celny, śmiertelny strzał...

19.06.2012  9.00
Z ustaleń portalu Niezależna.pl wynika, że gen. Petelicki zginął w wyniku strzału z przyłożenia do skroni. Potwierdził to w rozmowie z nami rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Dariusz Ślepokura.

- Z mojej wiedzy wynika, że przyczyną śmierci był strzał z przyłożenia do skroni – tłumaczy w rozmowie z portalem Niezależna.pl prok. Ślepokura.

Prokuratura podała już oficjalnie wynik wynik sekcji zwłok gen. Petelickiego. Sekcja - jak twierdzą śledczy - nie wykazała śladów wskazujących na "udział osób trzecich" w tragedii.

"Wstępne wyniki sekcji potwierdzają wyniki oględzin ciała" - poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Dariusz Ślepokura. Dodał, że potwierdzono postrzał głowy - rana jest wlotowa i wylotowa; nie ma innych obrażeń ciała.

Prokuratura zarządziła badania toksykologiczne na obecność substancji odurzających w ciele 
zmarłego. Wyniki mają być znane miej więcej za kilka tygodni, razem z całościową opinią sekcji zwłok.

Ślepokura powiedział, że ani przy denacie, ani w jego domu nie znaleziono żadnego listu pożegnalnego. Zabezpieczono nagrania z monitoringu (jak dowiedział się portal Niezalezna.pl w prokuraturze - kamery z podziemnego parkingu nie sięgały miejsca, gdzie padł strzał). Trwają przesłuchania świadków, w tym osób najbliższych.



1. Śmierć generała Petelickiego - dalsze nieścisłości

W dniu dzisiejszym prokuratura ogłosiła na jakim etapie prowadzone jest postępowanie w sprawie śmierci Sławomira Petelickiego. Z wypowiedzi prokuratora wynika iż :
Na miejscu zdarzenia znaleziono pistolet z którego prawdopodobnie padł strzał, oraz łuskę. Strzal zostal oddany w głowę, gdzie widnieje jedna rana postrzałowa.
Żadnych innych ran nie stwierdzono. Ciało generała Petelickiego zostanie poddane sekcji w dniu jutrzejszym.
Prokuratura informuje również, że dokonano juz badań balistycznych broni i pocisku.
W jaki sposób udało sie prokuraturze zdobyć pocisk, skoro nie dokonano jeszcze sekcji ciała, a w głowie jest tylko jedna rana (należy domniemywac, że jest to rana wlotowa) Z informacji przekazanych przez prokuratora wynika, że oprócz pistoletu i łuski nie znaleziono niczego więcej (pocisku) ?
Ponadto nadal niejasne są okoliczności znalezienia ciała, a media podają sprzeczne informacje dotyczące zarówno miejsca , jak również godziny jego znalezienia i poinformowania policji przez rodzinę (żonę?). Nie nastąpiło również wyraźne dementi tych sprzecznych informacji i poszczególne media nadal je powielają.
Dodawane są ponadto słowa których prokurator nie wypowiedział - słuchałem dzisiaj dwukrotnie tych informacji i nie było mowy o ranie wlotowej i wylotowej, jak to, w nawiasie, podają niektóre portale internetowe. 
W pierwszych informacjach dotyczących śmierci Petelickiego nie było mowy o znalezieniu pocisku, tylko łuski ! Ponadto jezeli istnieje tylko rana wlotowa, nie jest możliwe wydobycie pocisku, bez wykonania sekcji, a sekcja , jak powiedział prokurator, została zaplanowana po ( ! ) wykonaniu badań balistycznych broni i pocisku !
Zupełnie sprzeczne są również lansowane przez niektórych potencjalne powody popełnienia samobójstwa. Są nawet informacje, że generał cierpiał na chorobę Alzheimera. (!)
Skoro wersja samobójstwa jest tak oczywista, dlaczego prokuratura bada  trzy wątki śmierci, informacje w mediach są tak sprzeczne, a konfabulacje niektórych sięgają zenitu ? 
I jeszcze jedno pytanie - kto poinformował media tak szybko? Jeśli przyjąć pierwszą "gorącą" wersję wydarzeń - to informacja mogła pochodzić jedynie od informatora zatrudnionego w policji. 
Zachęcam do dokładnego prześledzenia tych wszystkich wątków w portalach internetowych.
Sądzę ,źe ani policja, ani prokuratura nie tylko nie mówią o wszystkich okolicznościach,lecz wręcz nie doszło jeszcze (chyba przypadkiem) do precyzyjnego ustalenia wersji wydarzeń przekazanej do mediów, po "zbyt wczesnym" podaniu informacji o śmierci generała. A teraz trwa nadbudowywanie i dopisywanie scenariusza i znanym zwyczajem, mnogość wrzutek, oraz opinii "mędrców" i "znawców" tematu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz